[WYWIAD] Martin Rafelt: Kontr-pressing może być tylko wartością dodaną

Martin Rafelt specjalizuje się w temacie kontr-pressingu. Analityk i skaut m.in. dla Thomasa Tuchela w Mainz czy Rogera Schmidta w Bayerze Leverkusen zainspirował nas do zgłębienia tematu podczas VI Międzynarodowej Konferencji Piłkarskiej w Katowicach. Poniżej nasz wywiad z niemieckim szkoleniowcem.

Od kiedy zajmujesz się kont-pressingiem?

Martin Rafelt: – W zasadzie od momentu, kiedy Juergen Klopp zaczął swą pracę dla Borussii Dortmund. Zajmuję się tym zagadnieniem od 2009 roku, czyli już osiem lat.

O filozofii Kloppa napisałeś nawet książkę…

– Tak, jej tytuł to „Vollgasfußball: Die Fußballphilosophie von Jürgen Klopp”. Od 2011 roku jestem związany ze znaną na całym świecie marką Spielverlagerung.

Podczas teoretycznej części katowickiej konferencji pokazywałeś świetny kontr-pressing w wykonaniu Borussii w spotkaniu Ligi Mistrzów z Arsenalem. Kluczem do zmuszenia do błędu Aarona Ramseya było odcięcie od podania Mesuta Oezila. Jak wyćwiczyć taką reakcję na stratę, jaką zaprezentował Robert Lewandowski?

(bramkę po tym kontr-pressingu zobaczycie w pierwszych sekundach poniższego filmu)

– Tych reakcji uczymy na treningach. Powtarzamy je i powtarzamy, one stają się nawykami. Środkami treningowymi są proste sytuacje meczowe, w których po stracie nakazujemy zawodnikom natychmiastowy odbiór. Oni muszą wiedzieć, że kiedy tylko piłka zostanie źle podana czy przejęta przez przeciwnika, reakcja musi być błyskawiczna. Wymuszamy to na nich ciągle wpajając im to zachowanie i poprawiając przytrafiające się błędy.

Ale jak nauczyć przykładowego Lewandowskiego, by nie blokował np. podania na drugą stronę, a akurat odciął przeciwnikowi drogę do Oezila?

– Musisz ciągle pokazywać mu na treningach odpowiednie zachowania, stosować coaching, zamrażać grę. Taka sytuacja prędzej czy później pojawi się na treningu, jeśli zrobi ruch w złą stronę, trzeba go poprawić, wtedy będzie już wiedział, jak zachować się ma na meczu.

Czyli zasadniczo środki treningowe dotyczące kontr-pressingu opierają się na zamrażaniu i nieustannym coachingu?

– Zdecydowanie, innej możliwości nie ma…

Czy masz jakoś pogrupowane te reakcje? Podzielone ze względu na pozycje bądź miejsce na boisku, w którym dana akcja się odbywa?

– Nie, ale podsunąłeś mi dobry pomysł… Muszę to zrobić!

Czy uważasz, że w słabszych klubach również warto stosować kontr-pressing?

– Oczywiście, nie jest ważne, czy klub jest lepszy czy gorszy. Wszędzie kontr-pressing może być tylko wartością dodaną, nie widzę innej możliwości.

Ale jeżeli mamy drużynę gorszą fizycznie, słabszą technicznie – może być porwaniem się z motyką na słońce…

– Dlaczego?! Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem.

Przecież stosując kontr-pressing, mamy większą szansę, że np. „nadziejemy” się na niebezpieczną kontrę.

– Jeżeli nie zastosujemy go w ogóle, szanse na tę kontrę są jeszcze większe.

Wydaje mi się, że kontr-pressing jest pewnym ryzykiem, które przy zespołach z najwyższej półki jest warte podjęcia, jednak przy drużynach słabszych, jest zbyt dużym wyzwaniem, np. w kontekście zużywania ograniczonych zasobów energii?

– Myślę, że jeśli dobrze nauczymy kontr-pressingu, to zawsze będzie korzyścią dla zespołu. Jakiegokolwiek. Oczywiście – złemu kontr-pressingowi mówimy stanowcze nie, ale dobremu – nie ważne czy gramy z Barceloną, czy Bayernem Monachium – jak najbardziej tak!

Ile czasu potrzeba, by nauczyć kontr-pressingu?

– Wystarczy kilka tygodni i efekty zaczną być widoczne. Z czasem jednak coraz bardziej utrwalamy te nawyki i wygląda on coraz lepiej.

Jak kwestie kontr-pressingu mają się przy szkoleniu dzieci? Mówiłeś podczas wykładu, że nawet 10-12 latków można tego uczyć.

– Można.

Ale takie zamrażanie, szczególnie na wstępnym etapie szkolenia, które nie przynosi efektów przez długi okres czasu, może powodować, że dzieci zniechęcą się do tego. Mówiłeś też, że nie bardzo istnieją inne środki do nauczania kontr-pressingu…

– Wiadomo, przy dzieciach zamrażamy tylko raz na jakiś czas. Zwracamy uwagę na możliwość zastosowania kontr-pressingu w sytuacjach wręcz „książkowych”, czyli pokazujemy dzieciom podstawy. Kilka zamrożeń na trening to absolutne maksimum, sygnalizujemy dzieciom tylko odpowiednie zachowania, chcemy, by wymóc na nich ciąg do piłki, choć u nich to jest w sumie naturalne…

Masz jakieś doświadczenie w tym temacie?

– Sam prowadzę drużyny U-15 i U-19, nie mam doświadczenia w pracy z dziećmi. Analizowałem jednak przypadki kilku kolegów i z ich doświadczenia wynika, że kontr-pressingu rzeczywiście można nauczać od najmłodszych lat.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

* Wymagane