Jak oglądać piłkę nożną? Ja ciągle szukam odpowiedzi

W dzień premiery książki Ruuda Gullita „Jak oglądać piłkę nożną?” dzielę się swoją opinią na jej temat, dlatego że dzięki egzemplarzowi recenzenckiemu od Wydawnictwa SQN lekturą publikacji Holendra zająłem się już w poprzednim tygodniu.

Najnowsze pokolenie kibiców futbolu Gullita pewnie nie wspomina w jakiś specjalny sposób. Co ciekawe jednak, 54-latek, który w swojej karierze reprezentował m.in. barwy Feyenoordu Rotterdam, PSV Eindhoven, AC Milanu czy Chelsea, a z kadrą Holandii sięgnął po mistrzostwo Europy w 1988 roku, dwukrotnie wybierany był najlepszym zawodnikiem świata według FIFA!

W przeszłości dziadek opowiadał mi o wielkim pomarańczowym trio z Milanu (Gullit, van Basten, Rijkaard), zatem w mojej hierarchi nazwisko autora najnowszej książki SQN plasowało się dość wysoko. I za lekturę „Jak oglądać piłkę nożną?” z wielkim zacięciem wziąłem się już na tydzień przed jej premierą, chociaż głównie ze względu na fakt, iż takie pytanie dość często zadaję sobie od około dwóch lat. Wtedy to swoją dziennikarską przygodę połączyłem… z trenerską.

Jako początkujący trener tytułowe pytanie Gullita zadawałem wielu znajomym szkoleniowcom, a także innym kumplom po fachu – tym, których od lat znam z gazet, telewizji i serwisów sportowych. O ile w przypadku grupy trenerów znajdowałem więcej merytorycznych odpowiedzi, o tyle zatrważająco mało konkretów słyszałem od żurnalistów.

Jak oglądać, by widzieć więcej? Zdałem sobie sprawę, że większość z nas / z nich (sam mam wrażenie, że znajduję się „w fazie przejścia”, zostanę więc przy NICH 🙂 ), oglądając mecz, patrzy na boisko jak… kibice. Śledzą piłkę i liczy się tylko to, kto ostatecznie wpakuje piłkę do siatki. Nawet, jeśli gol padnie po przypadkowym zagraniu, dobitce, i tak strzelec stanie się bohaterem numer jeden i wyląduje na okładkach gazet. Tym bardziej liczyłem na holenderskiego superpiłkarza, a w późniejszych latach menedżera. Przecież już blurb JOPP ‚krzyczał’ do mnie od początku pogrubionym tekstem – „Czytanie gry na najwyższym poziomie”.

Gullit opowiada na wstępie o swojej karierze. Opisuje swoje doświadczenia, zarówno piłkarskie, jak i trenerskie, szczegółowo skupiając się na detalach, które mało kto dostrzega, a które na boisku mogą okazać się bardzo przydatne.

Bardzo dużą część książki Holender jednak zapełnia swoimi odczuciami już w roli widza. Jak „czyta” grę Barcelony Guardioli, jego Bayernu i Manchesteru City? Jak to wyglądało przy Manchesterze United sir Alexa Fergusona, słynnym Wimbledonie czy Ajaxie Amsterdam Louisa van Gaala, słynącym z płynnego przejścia z ustawienia 4-3-3 do 3-4-3? Opowiada o Johanie Cruyffie, Marco van Bastenie, których bardzo dobrze znał, Milanie Arrigo Sacchiego, którego był ważną częścią.

I wszystko w porządku, sporo kulis i wspomnianych detali łączy się w ciekawą całość. Niemniej jednak odbiorcami powinni być raczej kibice i to średnio zorientowani w realiach ustawień poszczególnych drużyn, ich systemów i stylów gry. Ktoś, kto głębiej poznawał piłkę wcześniej, ktoś kto w nią grał lub trenuje innych, większość przemyśleń Gullita może uznać za oczywiste. Moim zdaniem też, autor nie do końca odpowiada na pytanie, które sam ambitnie sobie zadał, tytułując swoją książkę.

O strategiach, zbiegających do środka skrzydłowych, którzy otwierają korytarze bocznym obrońcom, długich piłkach, a także dostosowaniu do przeciwnika i gierkach psychologicznych, przeczytamy tu sporo. „Dla mojej metody analizy meczu kluczowe jest czytanie gry. W jaki sposób napastnicy, pomocnicy i obrońcy starają się naprawiać błędy i jak próbują ich uniknąć? Futbol to coś więcej niż akcja i reakcja; dobrzy piłkarze przewidują, jak rozwinie się sytuacja” – pisze w epilogu. Całość podsumowuje więc w taki sam ogólnikowy sposób.

Na wstępie napisałem, że podzielę się swoją opinią na temat JOPP, ale trudno, by była ona jednoznaczna. Być może naiwnie oczekiwałem więcej. Myślałem, że taka osobistość pokaże coś, na co odpowiem: „WOW”! Tego niestety nie znalazłem. Ale czy nie oczekiwałem konkretów, których po prostu nie ma? Które tak naprawdę nie istnieją? Bo każda taka publikacja, każdy kolejny mecz i przemyślenia, przybliżają nas do głębszego zrozumienia futbolu? Ja ciągle nie wiem, jak oglądać piłkę nożną. Ale ciągle mam nadzieję, że się wreszcie dowiem!

I z tym pytaniem zostawiam też Was. Jeśli chcecie zmierzyć się z tematem osobiście, zapraszam na stronę księgarni LaBotiga. Chętnych do dyskusji również zachęcam do kontaktu mailowego przemek.mamczak@gmail.com

PRZEMYSŁAW MAMCZAK

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

* Wymagane